Welcome! Anonymous

[Recenzja] Bahamadia – Kollage (1996)

Moderatorzy: Hax, Kondzik

Regulamin działu
1. W celu usprawnienia pracy na forum, prosimy o podsyłanie linków do nowo założonych tematów o konkretnych albumach na maila hax@4elementy.pl. Płyty będą sukcesywnie dodawanie do katalogu albumów, tak żeby w przyszłości móc łatwo je odnaleźć.
2. Każdy dodawany topic o konkretnej płycie, powinien zawierać okładkę, tracklistę i kilka zdań własnej opinii.

[Recenzja] Bahamadia – Kollage (1996)

Postprzez natalia_wronska » 29 cze 2010, 17:38

Obrazek

Wytwórnia: Chrysalis

Tracklista:
1. Intro 0:50
2. Wordplay 03:17
3. Spontaneity (Feat. Lil' Cess & P.A.N.) 04:08
4. Rugged Ruff 03:08
5. Interlude 0:29
6. I Confess 04:05
7. UKNOWHOWWEDU (Feat. Redhanded & Ski) 03:34
8. Interlude 01:07
9. Total Wreck 03:25
10. Innovation 03:21
11. Da Jawn (Feat. Nou & The Roots) 05:19
12. Interlude 01:05
13. True Honey Buns (Dat Freak Shit) (Feat. Lil' Cess) 03:41
14. 3 Tha Hard Way (Feat. K. Williams & K. Akins) 04:12
15. Biggest Part Of Me 04:51


Bahamadia to raperka przez wielkie „r”. Nie dlatego, że nagrała setki utworów, wydała dziesiątki płyt, emanowała seksualnością i była wszechobecna w mediach. Ona status gwiazdy osiągnęła inaczej: umieszczając Filadelfię na hip hopowej mapie USA i pokazując, że płeć piękna może robić rap nie tracąc nic ze swej kobiecości. Muzyczną drogą prowadzącą do osiągnięcia tych celów było nagranie „Kollage’u” – jednego z najlepszych albumów w historii żeńskiego rapu.

Płyta ukazała się w 1996 r. i była pierwszym longplayem w karierze Bahamadii. Jej premierę poprzedzała atmosfera wielkiego oczekiwania. Wydane wcześniej single („Total Wreck” i „Uknowhowwedo”) zostały świetnie przyjęte przez słuchaczy, a osobisty patronat Guru nad albumem sugerował, że należy spodziewać się czegoś wielkiego. I rzeczywiście, „Kollage” zachwycił. Album zebrał doskonałe recenzje, a talent Bahamadii podziwiany jest do dziś.
Sukces „Kollage’u” tkwi w stylowym połączeniu inspirowanych jazzem bitów i charakterystycznego flow raperki. Za muzyczną stronę płyty odpowiadają czołowi wówczas producenci – N.O. Joe, zespół The Roots, trio Da Beatminerz, Dj Premier i wspomniany wcześniej Guru. Ich dokonania to w większości spokojne, chillujące podkłady, zachęcające do swobodnego rozkoszowania się dźwiękiem. „Spokój” bitów wcale nie oznacza, że są one nudne. Wręcz przeciwnie – lekkim samplom często towarzyszą mocne stopy i wyraźne werble. Połączenie tak skrajnych elementów utwierdza tylko w przekonaniu, że „Kollage” to nazwa adekwatna do muzycznej zawartości albumu. Z tego też względu na płycie pojawiają się i mocniejsze produkcje. Najbardziej wyrazisty jest bit Dj’a Premiere’a do kawałka „3 tha hard way”. Primo użył w nim sampli z trzech utworów („The Champ” zespołu The Mohawks, „Up, Get Into It, Get Involved” James’a Brown’a i „El Shabazz” LL Cool J’a) tworząc klasyczne brzmienie, tak charakterystyczne dla jego twórczości.

Czym jednak byłby „Kollage” gdyby nie wokal Bahamadii? Jak już wcześniej wspomniałam to jej flow jest jednym z dwóch czynników decydujących o sukcesie albumu. Co wyróżnia Anthonię Reed (właściwe nazwisko artystki) na tle innych raperek? Przede wszystkim barwa głosu. Jest ona delikatna, miękka i odpowiednio niska przez co staje się idealnym narzędziem do subtelnego wyrażania treści. Rap Bahamadii sprawia wrażenie spokojnego płynięcia po bicie. Flow, z pozoru monotonne, w gruncie rzeczy hipnotyzuje słuchaczy i wciąga na wiele minut. Rap nie raz przechodzi w jeszcze łagodniejszy szept, dzięki czemu między odbiorcą, a nadawcą tworzy się intymna więź umożliwiająca wspólną eksplorację tematycznych przestrzeni. Najbardziej wymownym pod tym względem jest kawałek „Biggest part of me” – osobiste wyznanie raperki, w którym wyraża tak istotną w życiu kobiet miłość do dziecka. Bahamadia nie koncentruje się jednak tylko i wyłącznie na tematyce związanej z jej osobistym życiem. Jak sama podkreśliła, na albumie chciała poruszyć też zagadnienia istotne dla samego hip hopu. Stąd gra słów w kawałku „Word play”, czy nagrany wspólnie z raperem Nou i zespołem The Roots utwór „Tha jawn”.

„Kollage” jest jednym z tych albumów, którego mogę słuchać bez przeskakiwania po trackach. Nawet umieszczone tu kilkakrotnie tzw. przerwy („Interlude”) nie nużą, a stanowią przyjemne instrumentalne przerywniki między kolejnymi częściami płyty. W tym kontekście wybranie utworu, który byłby moim zdecydowanym faworytem okazuje się szalenie trudne. Każdy z nich bowiem ma w sobie coś, co jest potwierdzeniem tezy o niezwykłym talencie Bahamadii: poetyckość, wyrażaną miłość do hip hopu, pokazywanie pozytywnych aspektów życia.

Imię raperki oznacza „wdzięczna Allahowi”. Dlatego wszystko, co robi, łącznie z rapem, jest tej wdzięczności wyrazem. Ja z kolei dziękuję jej za tak wspaniały album i polecam go wszystkim fanom, nie tylko kobiecego, rapu.
natalia_wronska
Początkujący
Początkujący
 
Posty: 14
Dołączył(a): 03 maja 2010, 20:13

Powrót do Zagraniczny

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości