Welcome! Anonymous

[Recenzja] Erykah Badu - Baduizm (1997)

Moderatorzy: Hax, Kondzik

Regulamin forum
1. W celu usprawnienia pracy na forum, prosimy o podsyłanie linków do nowo założonych tematów o konkretnych albumach na maila hax@4elementy.pl. Płyty będą sukcesywnie dodawanie do katalogu albumów, tak żeby w przyszłości móc łatwo je odnaleźć.
2. Każdy dodawany topic o konkretnej płycie, powinien zawierać okładkę, tracklistę i kilka zdań własnej opinii.

[Recenzja] Erykah Badu - Baduizm (1997)

Postprzez kzieba » 29 Cze 2010, 16:29

Image

Wytwórnia: Kedar Records
Tracklist:

1 Rimshot (Intro) - 1:56
2 On & On - 3:45
3 Appletree - 4:25
4 Otherside of the Game - 6:33
5 Sometimes Mix - 0:44
6 Next Lifetime - 6:26
7 AfroSkit - 2:04
8 Certainly - 4:43
9 4 Leaf Clover - 4:34
10 No Love - 5:08
11 Drama - 6:02
12 Sometimes... - 4:10
13 Certainly [Flipped It] - 5:26
14 Rimshot (Outro) - 2:19

Faktem jest, że obiektywną recenzje napisać trudno - szczególnie, jeśli dotyczy płyty, która przetrwała próbę czasu i pomimo upływających lat, wciąż jest obiektem niemałego zainteresowania. Mam również świadomość charakterystycznego zjawiska, które dotyczy każdego z Nas, a więc uwielbienia płyt, które poniekąd wykształciły nasz smak i gust muzyczny. Pamiętajcie zatem o wyrozumiałości dla (każdego) recenzenta, który opisuję płytę, przy której dopadał pierwszą dziewczynę, przeżywał najpiękniejsze poranki swego życia oraz zasypiał pijany na podłodze. Nie miejcie mi zatem za złe, że nie oddaję Wam uczciwie napisanego tekstu. Jeśli w którymś momencie poczujecie, że to co czytacie, nie przypomina kompetentnej recenzji, a swoisty manifest uwielbienia – nie miejcie proszę, pretensji.

Do rzeczy. Badu wraz z grupą nieprzeciętnych instrumentalistów, wykreowała niesamowicie zwięzły zestaw przepięknych, melodyjnych oraz porywających duszę kompozycji. Mając na uwadze mistrzowsko zagrane nuty, nie należy zapominać, że głównym atutem płyty jest właśnie ten jakże charakterystyczny dla Badu przekaz i barwy, które wprawiają w dobry nastrój. Obojętnie czy przedmiotem treści utworu jest miłość (Next Lifetime , Sometimes), obserwację społeczno – polityczne ( Drama) czy te mieszane (The Other Side Of The Game), Badu serwuję nam potężną dawkę uniesień i przemyśleń. Dzięki owej charyzmie i zdolnościom wokalnym wędrujemy po każdym z zakątków własnej duszy. Takie z resztą jest chyba główne założenie soulu, prawda?

Warto wspomnieć, że sama Badu jest współ kompozytorką większości tracków. Nie można jednak zapomnieć o ogromnym wkładzie, jaki wnieśli do całości poszczególni muzycy (m.in. mocno eksploatowany James Poyser czy The Roots z Questlove’m na czele), dzięki czemu efekt końcowy jest aż tak dobry.

Można by się sprzeczać, czy to najlepszy long play spośród potężnego dorobku Pani Badu. Wiem jednak, że żadna z Jej kolejnych płyt, choć niewiadomo jak spójna, nigdy nie osiągnęła tak wysoce pięknego oraz niepowtarzalnego klimatu, co zarazem powoduję, że słucham jej zawsze od początku do końca – nie pomijając ani jednego dźwięku.

Nie można również zapominać o fenomenalnych teledyskach, które dodatkowo upiększają całe wyobrażenie o produkcji. Należy również odnotować, że Pani Erykah pozamiatała, nagrywając w tym samym roku Baduizm Live, podczas słuchania którego przechodzą mnie ciarki, ale to już zapewne temat na odrębny tekst. Nie pomińcie przy okazji pozostałych występów Badu na żywo, w których zawsze gęsto od produkcji z Baduizmu, m.in. widowisko w rozsławionym cyklu „Mtv Unplugged”, które nawiasem mówiąc, niezwykle pozytywnie wpływa na poczucie estetyki i piękna.

Oczywiście, istnieje możliwość, że niektórym słuchaczom - szczególnie tym, dorastającym już w XXI wieku, zagrane akordy będą wydawać się nużące i usypiające. Pewien jestem jednak, że magię tkwiącą właśnie w prostocie i subtelności Baduzimu, doceni z czasem większość z nich.

Nie widzę sensu, żeby powielać szereg informacji z internetu na temat samej produkcji, wydania, miejsc, gdzie możecie nabyć krążek, tym bardziej muzycznej drogi samej Eryki. Wierze, że sami dokopiecie się do potrzebnej dla siebie wiedzy i zaopatrzycie się w oryginalne wydania. Osobiście, śmiem twierdzić, że nigdy wcześniej (może poza Brown Sugar D’Angelo), tym bardziej później, nie dostaliśmy tak idealnie skondensowanej mieszanki soulu, jazzu i hip hopu, dlatego warto poświęcić kilka złotych na zakup tej pozycji.

Ostatnia prośba… Jeśli kiedykolwiek będziesz posiadał wiedzę o zbliżającym się Armagedonie, śmiało wystrzel album ten w galaktykę, albowiem jestem pewien (ba! Mogę nawet przyjąć zakład!), że Baduizm zawładnąć by mógł duszą i umysłem niejednej istoty pozaziemskiej.

Podsumowując - fenomenalne wydawnictwo. Inspirujące, subtelne. Przenoszące w zupełnie inny wymiar – spokojny, nostalgiczny, zarazem kipiący od najprawdziwszych emocji. Pozostaję pytanie: Czy można nazwać Baduizm płytą genialną? W moim przekonaniu, jak najbardziej tak!

K. Zięba, whopwhop.pl
kzieba
Początkujący
Początkujący
 
Posty: 2
Rejestracja: 12 Maj 2010, 16:14

Wróć do Zagraniczny

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości