Welcome! Anonymous

[RECENZJA] Group Home – Livin’ Proof (1995)

Moderatorzy: Hax, Kondzik

Regulamin forum
1. W celu usprawnienia pracy na forum, prosimy o podsyłanie linków do nowo założonych tematów o konkretnych albumach na maila hax@4elementy.pl. Płyty będą sukcesywnie dodawanie do katalogu albumów, tak żeby w przyszłości móc łatwo je odnaleźć.
2. Każdy dodawany topic o konkretnej płycie, powinien zawierać okładkę, tracklistę i kilka zdań własnej opinii.

[RECENZJA] Group Home – Livin’ Proof (1995)

Postprzez tmb » 29 Cze 2010, 17:04

Image

Wytwórnia: Payday/FFRR/PolyGram Records

01. Intro 0:48
02. Inna Citi Life 2:58
03. Livin' Proof 4:15
04. Serious Rap Shit (feat. Guru, Big Shug) 4:14
05. Suspended In Time 4:34
06. Sacrifice Listen (feat. Absaloot) 3:26
07. Up Against The Wall (Low Budget Mix) 4:34
08. 4 Give My Sins 3:25
09. Baby Pa 3:12
10. 2 Thousand 3:18
11. Supa Star 5:22
12. Up Against Tha Wall (Getaway Car Mix) 4:34
13. Tha Realness (feat. Smiley the Ghetto Child, Jack the Ripper) 4:32


Group Home to nowojorski duet w skład którego wchodzą Lil' Dap i Melachi the Nutcracker. Ich aktywność muzyczna rozpoczęła się we wczesnych latach 90., kiedy to ich zwrotki można było usłyszeć na legendarnych już płytach Gang Starr'u - "Daily Operation" i "Hard To Earn". Na tym związek z Preemo i Guru się nie kończy - Group Home było członkiem Gang Starr Fundation. Debiut duetu został wydany w 1995 roku i od razu zyskał duży rozgłos. Dlaczego? Przede mną karkołomne zadanie napisania dobrej recenzji klasyka, który liczy sobie już 15 lat. Word up!

Przede wszystkim charakterystyczna dla płyty jest warstwa liryczna. Jak przystało na thug-rap, teksty są bezkompromisowe, bezpośrednie i szczere. Nie imponują formą, nie są skomplikowane, mają trafiać do słuchacza. Mówią głównie o ulicznym życiu w dość pesymistyczny sposób. Życie w mieście to (tu pozwolę sobie na kilka wolnych tłumaczeń) "dolina śmierci" lub "tunele piekła", przez które Dziadek Do Orzechów aka the Nutrcracker idzie "bez strachu" lecz "sfrustrowany i zły". Podobnie Lil' Dap, którego irytują ludzie "mówiący o życiu w getcie, ale nie znający ciężkich czasów". Na ulicach nie ma "sprawiedliwości i pokoju" dlatego gdy "toczy się walka" w grę wchodzi "ładowanie mac-10". Obaj raperzy są "żywymi dowodami" i "legendami swoich czasów". W końcu "sieją postrach wśród zniewieściałych raperów", choć potrafią też dostrzec "łzy w oczach matki". To tylko skrótowy przekrój przez treść, trzeba jednak otwarcie powiedzieć - nie mówią wielce odkrywczych i fascynujących rzeczy. Paradoksalnie w tym tkwi siła tej płyty. Wszyscy cenimy przecież rap poruszający ważne tematy, niezależnie w jaki sposób byłyby ujęte.

Lata 90. to specyficzny czas dla hip-hopu, więc nie sposób uniknąć porównania "Livin Proof" do płyt cieszących się dużo większą popularnością. Na pewno albumu Group Home nie znajdziemy w rankingach typu "The Greatest Hip-Hop Albums" Source'a. Nie da się ukryć - Dap i Nutcracker płyną po bicie o wiele słabiej niż giganci tamtych lat. Pierwszy nieco drażni skrzeczącą barwą głosu, ten drugi - ma irytującą manię rzucania nierozbudowanymi, krótkimi wersami i robi między nimi długie przerwy ("Yo the world is falling/ Death is calling/ I don't know/ MC's be brawling"). Mimo wszystko jednak obu panów słucha się... całkiem przyjemnie. Znam co prawda opinie słuchaczy, którym wokale strasznie kłują uszy. Aczkolwiek nawet oni nie zaprzeczą, że style obu raperów świetnie pasują do bitów. Wspomniałem o rankingach? Wiele osób i tak umieszcza tę płytę w swoim "my favourite", nie zważając na "The Greatest".

Jeśli chodzi o stronę muzyczną, w zasadzie wystarczyłoby powiedzieć, że większość płyty wyprodukował Dj Premier. Wszyscy wiemy, jaki poziom zapewnia powierzenie mu jakiegokolwiek projektu. Uważam, że są to jedne z najlepszych bitów w jego karierze. Nadają płycie specyficzne, nowojorskie brzmienie, przez co doskonale komponują się z wokalami duetu. W klimat albumu wprowadza już intro - niedługi instrumental z kilkoma cutami, kolejne podkłady brzmią podobnie. Są melancholijne, lecz wyraziste; spokojne, choć nie nudne; tradycyjne, ale oryginalne. Jak na Preemo przystało - jazzowe, funkowe oraz soulowe sample połączone z mocnymi, wyrazistymi bębnami. Od reszty nie odstaje muzyka pozostałych twórców, czyli track czwarty (dzieło Guru) i ósmy (Big Jaz). Płyta jest bardzo spójna, to trzeba podkreślić.

Osobom, które chcą poczuć się, jakby siedzieli w szarym nowojorskim getcie paląc stuff z kilkoma Murzynami polecam "Livin Proof". Oczywiście każdy ma prawo do własnej opinii - nie uważam krytyki za profanację, mimo iż jest to jedna z moich ulubionych płyt. Duża w tym zasługa Preemo, bez jego ręki straciła by ona bardzo wiele. Na pewno należy podchodzić z dystansem do tego wręcz legendarnego albumu. Poza nią Group Home nie dało swoim fanom wiele więcej. Drugi, zarazem ostatni krążek wydany w 1999 roku nie został już tak dobrze przyjęty, z tego względu status debiutu wzrósł do klasyka. Lil' Dap w 2008 wypuścił solówkę (podobno dobrą, nie słuchałem, ale tak długa przerwa rapera z nagrywaniem wcale mnie nie zachęca), poza tym przypomina o sobie co jakiś czas nam Polakom - jego zwrotki mogliśmy usłyszeć np. na składance "U Ciebie W Mieście 2", a ostatnio na Prosto Mixtape 600V.


źródła:
http://www.allmusic.com/
http://wikipedia.org/
http://www.ohhla.com/anonymous/grouphme/lvnproof/

Autor postu otrzymał propsa
tmb panowie tmb
miesiąc przez grudniem
tmb
Początkujący
Początkujący
 
Posty: 10
Rejestracja: 09 Maj 2010, 13:48
Propsy: 1

Wróć do Zagraniczny

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości