Welcome! Anonymous

[Recenzja] Keith Murray - The Most Beautifullest Thing ...

Moderatorzy: Hax, Kondzik

Regulamin działu
1. W celu usprawnienia pracy na forum, prosimy o podsyłanie linków do nowo założonych tematów o konkretnych albumach na maila hax@4elementy.pl. Płyty będą sukcesywnie dodawanie do katalogu albumów, tak żeby w przyszłości móc łatwo je odnaleźć.
2. Każdy dodawany topic o konkretnej płycie, powinien zawierać okładkę, tracklistę i kilka zdań własnej opinii.

[Recenzja] Keith Murray - The Most Beautifullest Thing ...

Postprzez rymas » 08 maja 2010, 13:30

Obrazek

Wytwórnia: Jive Records
Rok Wydania: 1994

Tracklista:
01. Keith Murray - Live From New York 01:20
02. Keith Murray - Sychosymatic 02:57
03. Keith Murray - Dip Dip Di 03:14
04. Keith Murray - The Most Beautifullest Thing In This World 03:46
05. Keith Murray - Herb Is Pumpin 02:28
06. Keith Murray - Sychoward 00:37
07. Keith Murray - Straight Loonie Ft. Jamal Of Illegal 03:20
08. Keith Murray - Danger 03:37
09. Keith Murray - Get Lifted 04:02
10. Keith Murray - How's That Ft. Erick Sermon & Redman 03:07
11. Keith Murray - The Chase 00:43
12. Keith Murray - Take It To The Streetz 03:56
13. Keith Murray - Bom Bom Zee Ft. Paul Hightower & Hurricane Gee 02:16
14. Keith Murray - Countdown 00:23
15. Keith Murray - Escapism 04:02
16. Keith Murray - The Most Beautifullest Thing In This World (Green-Eyed Remix) 03:49


Recenzja:
Lata 90-te to okres największej świetlności rapu - złote czasy. Z tamtego momentu pochodzą pierwsze produkcje już dobrze znanych wśród środowiska artystów, jak i nowicjuszy którzy w krótce po tym staną się głównymi graczami mainstreamowej sceny. W tym samym czasie pierwsze kroki stawiał młody, dwudziestoletni - Kieth Murray.

Obrazek

Pochodził on z wielkiej aglomaracji na której hip hop tentnił ze wszystkich stron. Nowy Jork, bo o nim była mowa, uważany jest za miejsce szczególne dla kultury hip hop. Tu się wszystko zaczęło. Pierwsi Dj'e, tacy jak Grandmaster Flesh, Afrika Bambaataa cz Kool Herc, rozkręcali imprezy w Bronxie. Kurtis Blow jako pierwszy raper podpisał kontrakt płytowy z poważną wytwórnią fonograficzną. Nie można też zapomnieć o prekursorach rapu, którzy w dzieciństwie chodzili po tamtych ulicach i walczyli o lepszy byt. Z nowojorskich dzielnic wywodzą się: Run D.M.C., Public Enemy, De La Soul, Pete Rock czy też cały skład Wu Tang Clan.

Jednakże Nowy Jork to nie tylko gwiazdy, to też setki młodych artystów, czekających na szanse którą da im los aby się wybić ze swoim materiałem. Taką właśnie możliwość dostał Kieth i postanowił ją wykorzystać, podpisując kontrakt z Jive Records. Jego debiutancki album "The Most Beautifullest Thing in This World", wydał właśnie nakładem tej wytwórni. Dzięki temu projektowi nowojorczyk wypłynął i zyskał rzesze wiernych fanów.

Czemu ta płyta zyskała duże uznanie wśród słuchaczy a jednak, nie sprzedała się w setkach tysięcy egzemplarzy? Odpowiedź na to pytanie jest prozaiczne. Nawał dobrych płyt, sprawił że produkcja mimo że miała wielki potencjał, to sprzedała się co najmniej przeciętnie, bo choć uzyskała po roku status złotej płyty, uważam że jak na poziom jaki prezentowała to zdecydowanie za mało.

Czemu tak uważam? Powodów jest kilka. Na pierwszy plan wyłania się - flow. Ma on je niepodrabialne, zadziorne i agresywne. Co dodaje, Kieth'owi Murray'owi charyzmy. Poza tym chrapliwy głos który nie można porównać do żadnego innego zawodnika z muzycznej branży. Ta cecha daje nowojorczykowi coś w rodzaju - asa w rękawie, bo nie można go zaszufladkować, wrzucić do worka z tysiącem przeciętnych raperów podobnych do pierwowzorów z mainstreamowej sceny. Kolejnym argumentem za, jest treść którą chce nam przekazać artysta. Składa bowiem rymy w swój unikalny sposób, używając do tego wielu neologizmów i wyrazów, którymi mało kto posługuje się na co dzień. Dzięki temu został zauważony, na solówcę Erica Sermona. Jak już jesteśmy przy Sermonie to, trzeba wspomnieć o jego wkładzie w ten projekt. Starszy kolega zajął się warstwą muzyczną produkcji. Co, jest nie wątpliwe wielkim atutem tej płyty. Według mnie Eric Sarmon to jeden z bardziej utalentowanych producentów ze wschodniego wybrzeża. Słuchając jego dzieł, można sobie zadać pytanie: skąd ten gość się wziął? Ma niesamowite wyczucie podczas tworzenia nowych bitów. Ah, te jego basy idealnie dograne do sampli starych utworów z pogranicza soulu i funku. Mają w sobie to coś. Ten magnes który przyciąga słuchacza do płyt które wychodzą z pod jego ręki.

Moim osobistym faworytem na tej płycie jest "Escapism" oraz "How's That" z gościnnym udziałem Redmana i Erica Sermona. Natomiast nie można zapomnieć o dwóch kapitalnych singlach "Get Lifted" i "The Most Beautifullest Thing In This World" które znalazły się na topliście setki najpopularniejszych numerów w roku 1994 Billboard'u.

Jakoś długo nie musiałem przekonywać się do tej płyty. Odkąd ją usłyszałem, zajarałem się stylem Keitha. Więc słowem podsumowania: dla mnie to pozycja klasyczna. Zresztą fakt że, niedawno się pojawił na solówcę O.S.T.R.'ego obok Evidenca, podkreśla że Kieth Murray to artysta który jest godny uwagi. Zapraszam do sprawdzenia tego albumu, bo warto!

Autor: Robert "RymaS" Pindera.

Autor postu otrzymał propsa
Ostatnio edytowany przez rymas, 08 maja 2010, 15:30, edytowano w sumie 1 raz
Avatar użytkownika
rymas
Ogarnia
Ogarnia
 
Posty: 223
Dołączył(a): 07 lut 2010, 14:38
Lokalizacja: zDolnyŚląsk/DDZ
Propsy: 9

Re: [Recenzja] Keith Murray - The Most Beautifullest Thing .

Postprzez Mort » 08 maja 2010, 14:59

rymas napisał(a):Zresztą fakt że, niedawno się pojawił na solówcę O.S.T.R.'ego obok Evidenca, podkreśla że Kieth Murray to artysta który jest godny uwagi.


Chyba odwrotnie.. to Ostry jest godny uwagi bo Pan Murray pojawił się na jego albumie...
Avatar użytkownika
Mort
Początkujący
Początkujący
 
Posty: 5
Dołączył(a): 12 mar 2010, 00:46

Re: [Recenzja] Keith Murray - The Most Beautifullest Thing .

Postprzez rymas » 08 maja 2010, 15:32

Mort napisał(a):
rymas napisał(a):Zresztą fakt że, niedawno się pojawił na solówcę O.S.T.R.'ego obok Evidenca, podkreśla że Kieth Murray to artysta który jest godny uwagi.


Chyba odwrotnie.. to Ostry jest godny uwagi bo Pan Murray pojawił się na jego albumie...


W sumie tak, pisalem to w nocy i sens zgubilem. Wywalilem ten fragment.
wiesz jak jest zajawka mam moc jak trotyl
jeden lubi browar. drugi jak mu śmierdzą stopy.

[Artykuł] Dobry rap to punk rock, nie ma go w radio
[Recenzja] Keith Murray – The Most Beautifullest Thing in This World
Avatar użytkownika
rymas
Ogarnia
Ogarnia
 
Posty: 223
Dołączył(a): 07 lut 2010, 14:38
Lokalizacja: zDolnyŚląsk/DDZ
Propsy: 9

Re: [Recenzja] Keith Murray - The Most Beautifullest Thing .

Postprzez Hax » 08 maja 2010, 15:42

Przykro mi kolego Rymas, ale zgodnie z 6 punktem regulaminu, nie można edytować zgłoszonych recenzji. Twoja praca została przywrócona do pierwotnej wersji a post zablokowany przed edycją. Macie prawie 50 dni na napisanie tej recenzji, wiec pisanie na prędkości po nocy bez dobrego przemyślenia tematu, raczej nie ma sensu :)
Avatar użytkownika
Hax
Administrator
Administrator
 
Posty: 830
Dołączył(a): 20 gru 2009, 20:10
Lokalizacja: Żagań
Propsy: 19

Re: [Recenzja] Keith Murray - The Most Beautifullest Thing .

Postprzez Mort » 08 maja 2010, 15:50

Murray to o tyle ciekawa postać w zagranicznym rapie, że można o nim pisać bez końca, od czasów przygod MC Do Damage z Big Daddym Kanem, aż po Def Squad.. myślę, że przyrównanie jego kariery do featu na albumie Ostrego to trochę jak hm.. lekceważenie tego genialnego artysty :-)
Avatar użytkownika
Mort
Początkujący
Początkujący
 
Posty: 5
Dołączył(a): 12 mar 2010, 00:46

Re: [Recenzja] Keith Murray - The Most Beautifullest Thing .

Postprzez rymas » 08 maja 2010, 19:08

wiem, sam jestem jego fanem od dluzszego czasu chcialem jakos zarzec akcent polski w recenzji, ale zrobilem to strasznie niefortunnie dlatego sie odrazu wycofalem jak wypales ten nonsens.
wiesz jak jest zajawka mam moc jak trotyl
jeden lubi browar. drugi jak mu śmierdzą stopy.

[Artykuł] Dobry rap to punk rock, nie ma go w radio
[Recenzja] Keith Murray – The Most Beautifullest Thing in This World
Avatar użytkownika
rymas
Ogarnia
Ogarnia
 
Posty: 223
Dołączył(a): 07 lut 2010, 14:38
Lokalizacja: zDolnyŚląsk/DDZ
Propsy: 9

Re: [Recenzja] Keith Murray - The Most Beautifullest Thing .

Postprzez lady_quas » 08 maja 2010, 19:14

W regulaminie nie ma nic o tym, że nie można pracy usunąć. Fakt, że wybrałeś już artystę ogranicza Cię do tego jednego albumu, ale jeżeli chcesz - możesz usunąć recenzję i napisać jeszcze raz, o ile będzie to ten jeden, jedyny raz :-) Slow down, don't rush...
A mad rhyme, for mad times, that's what's up! Like James Brown I'm sayin it loud, am I loud enough?
Avatar użytkownika
lady_quas
Ogarnia
Ogarnia
 
Posty: 457
Dołączył(a): 02 lut 2010, 22:24
Lokalizacja: Silesia
Propsy: 22

Re: [Recenzja] Keith Murray - The Most Beautifullest Thing .

Postprzez Sprzedawca Marzeń » 08 maja 2010, 20:31

im here to keep the peace but im prepared to say
/dtc
Avatar użytkownika
Sprzedawca Marzeń
Wkręca się
Wkręca się
 
Posty: 90
Dołączył(a): 01 mar 2010, 12:55
Lokalizacja: Zielona Góra
Propsy: 2

Re: [Recenzja] Keith Murray - The Most Beautifullest Thing .

Postprzez lady_quas » 09 maja 2010, 01:12

i pledge allegiance to the hip hop, i plegde allegiance to it non stop :)

rymas napisał(a):Kolejnym argumentem za, jest treść którą chce nam przekazać artysta. Składa bowiem rymy w swój unikalny sposób, używając do tego wielu neologizmów i wyrazów, którymi mało kto posługuje się na co dzień.


Doszukałeś się tych środków stylistycznych w tekstach Murraya? wow :-))))
A mad rhyme, for mad times, that's what's up! Like James Brown I'm sayin it loud, am I loud enough?
Avatar użytkownika
lady_quas
Ogarnia
Ogarnia
 
Posty: 457
Dołączył(a): 02 lut 2010, 22:24
Lokalizacja: Silesia
Propsy: 22

Re: [Recenzja] Keith Murray - The Most Beautifullest Thing .

Postprzez sieah » 09 maja 2010, 18:38

Słaba recenzja niestety. Nie wspomniałeś nawet słowem o genialnych panczach Keitha
“I drug the head more than hallucinogenics with rhymes like these
On the mic I'm catchy like herpes”

i 100 innych.
Są one jedną z tych cech, która czyni ten album niezapomnianym.
Ani słowa o ciekawych konceptach (Escapism wymienione beznamiętnie), zaawansowaniu technicznym:
The moderation incobation of my creation
Is instantaniously with my vocabulation accumulation
Trust me as I bust thee, lyrical homicidal shit from Keith Murray


Why chase the bass of the base of my face
i wiele innych

Nie wspomniałeś o genialnym spalonym klimacie płyty, nie była ona pisana na pewno na trzeźwo.
Mogłeś jako ciekawostkę wspomnieć, że Keith jest wykształcony w języku angielskim (mógłby w szkole uczyć).
Recenzje beznamiętna, mam nadzieję, że to pierwsza w karierze.
sieah
Początkujący
Początkujący
 
Posty: 8
Dołączył(a): 09 maja 2010, 18:30

Następna strona

Powrót do Zagraniczny

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość