
Burning Heart Sweden
01 Looptroop - Intro ft. DJ Noise 1:23
02 Looptroop - Zombies 5:14
03 Looptroop - Ambush in the Night 4:34
04 Looptroop - Adrenaline Rush 3:30
05 Looptroop - Long Arm of the Law 5:19
06 Looptroop - Fever ft. Freestyle 5:02
07 Looptroop - Focus ft. Freestyle 4:04
08 Looptroop - Business and Pleasure 3:34
09 Looptroop - Hated by Everyone 4:07
10 Looptroop - Heed This Warning ft. Freestyle 3:47
11 Looptroop - In the Place to Be ft. Kekke Kulcha 4:49
12 Looptroop - Thief 5:18
13 Looptroop - Reclaim the City ft. Timbuktu 4:15
14 Looptroop - Interlude 0:57
15 Looptroop - Modern Day City Symphony 4:26
Nie da się zaprzeczyć, że gdy myślimy o kulturze hip-hop jako o całości, automatycznie kojarzy nam się ona ze Stanami Zjednoczonymi. Europejski rap zawsze był (i nadal jest) uważany za młodszego brata, który już do końca życia będzie musiał się uczyć od swojego mentora. Niesłusznie. Bo od czasu do czasu pojawia się album spoza USA, który posiada swój własny klimat i mimo czerpania ze zródła, jest jednocześnie powiewem świeżości.
Powyższy opis bez wątpienia pasuje do LP "Modern Day City Symphony" szwedzkiej grupy Looptroop. Wyprzedzejąc pojawienie się ewentualnych wątpliwości - raperzy nawijają płynnie po angielsku, więc z projektem można się zapoznać nie martwiąc o nieznajomość ich języka ojczystego. Nie obrażając jego rymujących kolegów, Looptroop to przede wszystkim odpowiedzialny za bity Embee. To on narzuca grupie unikalny, stonowany styl, nadaje sens całości. Dzięki specyficznie dobranym samplom i dzwiękom, nawet smutne tematy poruszane na tej produkcji, nie dołują. Smutek jest tutaj raczej tylko punktem wyjściowym, czymś przeciw czemu raperzy mogą się zbuntować. Jednak ponita jest zawsze pozytywna - nieważne jak żle by było, znajdą wyjście z każdej sytuacji, bo wierzą w swoje siły. Dzięki temu zabiegowi narzekania stają się niejako siłą grupy a nie słabością i ani trochę nie rażą. Druga sprawa to to, że nie ma tu typowego dla ulicznego rapu "spinania się". Lider składu - Promoe, poucza i atakuje przeciwników ale jedynie werbalnie, jego bronią jest inteligencja a nie noże i pistolety, typowe dla zachodniego gangsta rapu. Wersy padające na "MDCS" są celne i pomysłowe, chłopaki jeśli odnoszą się do klasyki to tylko w zamierzonych follow-upach (vide cytowanie KRS One - "Free Mumia"). Nie kopiują, co najwyżej cytują, parafrazują.Teksty to przede wszystkim stylowe bragga, propagowanie graffiti i kultury hip-hopowej - nie ma tutaj więc szczególnych niespodzianek. Jednak wszystko to o czym wiele osób powiedziałoby "nic nowego", jest podane w zupełnie nowym muzycznym sosie. I właśnie dzięki temu smakuje jak totalnie nowa potrawa a nie kolejny odgrzewany kotlet. Warto zaznaczyć, że Looptroop otwarcie krytykuje wielkie koncerny płytowe (na tym projekcie zostają one zaatakowane w "Zombies") i nie są to jedynie gadki pod "publiczkę" - chłopaki wydali debiut we własnej wytwórni, sami ogarnęli promocję. Linijka "Not a question of 'if', It's a question of 'when'/You and your punk friends, ain't no longer a trend" najlepiej opisuje ten stosunek. Jednym z najlepszych numerów na płycie jest bez wątpienia "Hated by everyone" gdzie chłopaki wyjaśniają dlaczego nie są mile widziani na scenie: "mission: exterminate every wack rapper backstabber/get more fame and sell more records than ABBA".
Album idealnie sprawdza się zarówno w domu, w klubie jak i w odtwarzaczu samochodowym. Numery są spójne a jednocześnie zupełnie od siebie różne. Mimo, że Promoe zdecydowanie wyróżnia się na tle reszty (Supreme i nie udzielający się już dziś w grupie Cosmic), to między raperami jest chemia na mikrofonie, która czyni cały projekt sensownym. Jeżeli jesteś znudzony dzisiejszymi muzycznymi trendami, które zaatakowały także rap, a jakimś cudem przegapiłeś "MDCS" - nadrób zaległości jak najszybciej. Nie pożałujesz.
Autor postu otrzymał propsa

