Welcome! Anonymous

[Artykuł] Nagrywanie mojej płyty...

Moderatorzy: Hax, Kondzik

Regulamin działu
1. W celu usprawnienia pracy na forum, prosimy o podsyłanie linków do nowo założonych tematów o konkretnych albumach na maila hax@4elementy.pl. Płyty będą sukcesywnie dodawanie do katalogu albumów, tak żeby w przyszłości móc łatwo je odnaleźć.
2. Każdy dodawany topic o konkretnej płycie, powinien zawierać okładkę, tracklistę i kilka zdań własnej opinii.

[Artykuł] Nagrywanie mojej płyty...

Postprzez thejuggalo » 14 mar 2010, 18:20

Kultura hip-hop jako jeden z niewielu „elementów” mojego życia towarzyszy mi od najmłodszych lat i nigdy nie schodzi z piedestału, na jakim się znajduje. Od przedszkola marzyłem, żeby robić coś w rapie. Pierwsze wersy nawinąłem właśnie wtedy… wystukując rytm ołówkiem w biurko, na magnetofonie brata, z którego leciały pierwsze kasety Volta, Kalibra, Wzgórza itd. Śmieszne, prawda? Ale już wtedy rodziła się we mnie zajawka, która spowodowała to, kim jestem teraz. spowodowała to, do czego dążę i co chcę osiągnąć. W artykule opowiem o tym, jak to jest nagrać płytę i o klasykach, które towarzyszą mi przy tej płycie, o przeżyciach z nimi związanymi. Zapraszam serdecznie do przeczytania.

Pomysł zrodził się zaraz po tym jak nagrałem w domu pierwszą epkę na kradzionych bitach. Pomyślałem… jestem Kaz. Epka, jak epka, bez większych osiągnięć, parę osób w mieście posłuchało. W końcu trafiłem do studio i postanowiłem zrealizować tam materiał o tytule „PrzeKAZ”. Pierwsza piosenka, jaka powstała na tę płytę miała tytuł „Chcę dać ci przekaz”. Słuchałem kawałków, które naprawdę ten przekaz niosły, pisząc to jarałem się okrutnie brzmieniem La Coki Nostry, Nasa, płytą Evidence’a, nową Ortegą, to było jakoś na początku wakacji. Nabazgrałem zwrotki o tym, że nie warto się poddawać, że trzeba dążyć do swojego celu, pieprzyć hejterów, którzy są potrzebni na scenie jak głuchemu moja epka i spuentowałem ten utwór słowami „Ja – prawdziwy facet, choć czasem jeszcze dzieciak/Chcę dać ci nowe brzmienie, chcę dać ci przekaz.” Mój kumpel Dawid ze Śląska zrobił pierwszy bit, nagrałem kawałek… super. Nie wiem jak czuł się Grandmaster wydając Source’a, czy płyty z piątką, ale wiem, że ja byłem dumny… nagrałem pierwszy kawałek w studio, wiedziałem, że mam dobrą jakość, przekazałem to, co chcę przekazać. Czułem tę kulturę każdym moim zmysłem.
Rap był odpowiedzią na sytuacje z mojego życia, gdy powstały 2 kolejne utwory – „W upadającym świecie” na bicie Komisa(ponownie). Dobrze dobrane sample, 4 moje zwrotki. Przeżywałem sam nie wiem co… kryzys moralny, upadek zasad i dostrzegłem to, co chcę zmienić w moim świecie – właśnie dzięki rapowi. Słuchałem „W moim świecie” Pezeta, „Brudu” Piha, znów dużo La Coki, Słonia i innych kawałków na różne tematy. Ten utwór czeka w tej chwili na nagranie… „Dziś buduje się pokój i daje dobre słowo/By jutro przynieść niepokój z nową próbą atomową” mówię w moim tracku, jak też „nie zmienię ich, lecz niech da im do myślenia ten track.”Następne 3 bity zrobił mój ziom Kuba, który zagrał je sam, perkusja, pianino plus mój ziom Michał dogrywał gitarę. Powstał kawałek „Te kobiety”, w którym refren zaśpiewał mój kumpel Mateusz. To było niesamowite nagrać kolejny kawałek w studio, przelać swoje emocje… byłem po kolejnej nieudanej relacji z kobietą i znów rap pozwolił mi na wylanie emocji i dźwignięcie się z trudnej sytuacji. I niezłą zabawą jest zarapować „Patrzę dziś po tych, które znam ponad przeciętność/Ta ruda piękność, mogłaby łączyć nas namiętność”, kiedy każda ruda koleżanka rozkminia, o której to. Kolejny bit Kuby spożytkowałem na kawałek „Stary, dobry rap”, gdzie wspominam zespoły, raperów, których kocham, od Grandmastera, przez LL’a, po Cypress Hill, cały świat rapu, to magia, bo nie powinno się zapominać o klasykach: „Wiesz, że I need love, choć czasem gafy strzelam/To chcę potrafić grać na poziomie LL’a Cool J’a”. No i ostatni bit Kuby pójdzie na kawałek „Pora odrodzić rap”. Widzę często w mediach papkę, którą robią ci, którzy rap wydziergali sobie na sercu, potem go usunęli i tak naprawdę wsadzili w dupę, bo zaczęli myśleć pieniędzmi. Myślę, że nie o to chodzi w tej kulturze, żeby „nachapać” się jak najwięcej, tylko o to, by mieć tę szczerą pasję, zajawkę i żyć nią… pełnym sercem, nie pełną kieszenią: „Mogą mnie zamknąć w pasach i ręce związać w sznurze/Wyryję se kolejną zwrotkę choćby paznokciem na skórze/Wiem, że pojadę, wiem – nie można się na to godzić/By Rap ginął trując się jadem i pora go odrodzić.” Następny z bitów na mój PrzeKAZ to bit Fasola, mocno nowoczesny, elektroniczny, kupiłem płytę „To prawdziwa wolność człowieka”, ten bit mi się z nią skojarzył, kawałek nazwałem „Wolność wyzwolonych słów”. Pomyślałem, że ważne, żeby mieć jaja i przyznać się do paru rzeczy, które się w życiu odwaliło, uporać z kilkoma sprawami i przelać to na wersy. Stąd powstał właśnie ten track, który wczoraj wyszedł z masteringu: „Moje wnętrze, tam piętrzę emocje i uczucia/Coraz mocniej, to boli jak rana od nakłucia/Koniec nudnego snucia, wbijam z dumą, bo umiem/Słaby rap wita się z dżumą, już ich wkładam do trumien.” Wiem, mocne i dość samolubne te wersy, ale taka prawda, ¾ tracków, które słucham nie mają rymów, nie mają flow, nie mają przekazu… nic nie mają. Co drugi myśli, że nagra track, czy dwa i jest królem świata. Ja nagrałem w życiu ok. 30 tracków, teraz nagrywam poważniej w studio i co… myślę, że powinienem nad sobą pracować i szlifować to, co za parę lat może zaowocować czymś dobrym. Jarałem, jaram się i będę jarał Everlastem i La Coką Nostrą, płytki mam w oryginale, strasznie lubię gitary, stąd moja współpraca z „D3monki3m”(tak, wiem, fajna ksywka producenta), który zrobił max-gitarowy podkład na moją płytę. Za parę dni lecę nagrać na nim track „Paleta emocjonalnych barw”, moja kumpela – rockowa wokalistka, nasza miejscowa Hayley Williams zaśpiewa w nim refren. Przestrzegam w nim tych, którzy nie wiem, co myślą o swoim życiu i opowiadam o paru problemach: „Nie znasz się na rapie, bo usłyszałeś raz Kastę/Trzymasz tanie zioło w łapie i uznajesz się za Rastę/Nie jesteś przestępcą, jeśli masz w ręku kastet/Nie jesteś jak większość jeśli oddychasz tym miastem/Zbyt często otwierasz flaszkę jako na ranę plaster/Nad ranem masz taki głos, że mógłbyś już być Everlastem…” Szkoda, że wielu tylko pod względem chrypki po chlaniu mogą być Everlastem… Zostało mi opowiedzieć o trzech bitach Suba, człowieka, którego podziwiam za to, co potrafi zrobić z bitami. Pierwszy kawałek na jego bicie to „Chwile szczerego bólu”. Przedstawiłem kilka sytuacji z mojego życia, z których wyszedłem cało praktycznie tylko dzięki rapowi i wsparciu bliskich. To była magia nawinąć i wylać to z siebie po paru latach: „Wiesz jak to jest, gdy odchodzi ojciec kumplowi/Nocne rozmowy zmniejszają pięciodniowy ból głowy/Gdy jest gotowy rzucić się z daleka w przepaść/Bo jego anioł stróż z kolejną butelką odleciał.” Kolejny, arcy-tłusty bit w klimacie Ice Cube’a i jego nowych albumów spożytkowałem na „Rap życiem, życie rapem” czyli opowieść o tym, że rap właśnie towarzyszy mi odkąd tylko pamiętam. „Ej stary, też miałem lenary, śmigałem na desce/Z okien nie grały fanfary, lecz Volt, później sześćset.” Do dziś pamiętam jarania się Voltami, potem Kodexami, Świeżym Materiałem i ogólnie składankami, które wychodziły tak na początku XXI wieku i wcześniej(mowa o Voltach). Ostatni bit od Suba to kawałek „Życi3”(Życie 3). Na mojej epce były kawałki Życie i Życie 2. Ten kawałek powstał tak nietypowo, wracałem nocą od przyjaciółki, siadłem na oświetlonej ławce, wyjąłem kartkę i pisałem to, co się dzieje wokół, co czuję… „Latarnie świecą, czuję się marnie któryś miesiąc/Chwile lecą prawdzie przecząc, czas tak jakby lecząc.”Ogólnie opisałem to, jak toczy się, jak mogło się toczyć, czy jak może potoczyć się życie… „Jeden ma miłość, drugi samotność – jest równowaga/Ktoś ma szczęście, albo odwrotność – i jest powaga/Od każdego z nas życie tego samego wymaga/By w nie dużo wkładać, by potem móc posiadać.” To rap zmotywował mnie, bym ruszył dupsko, wyszedł z domu, poznał producentów, wkręcił się do studio i dziś… nagrywam płytę, którą niebawem wytłoczymy w ilości myślę… może 100 sztuk. Myślę, że to nie lada sukces, gdyby nie rap – co bym dziś robił? Był zwykłym uczniem liceum, który teraz by siedział nad książkami i czego słuchał… MTV? Vivy? Pieprzę, odpalam Brand Nubian, Nasa, House of pain, Kurtisa, LL’a, B-Real’a i całą klasykę. Co ważne… mam większość tych płyt i kaset na półce, a nie na dysku. W sercu, a nie na dysku… bo to też ważne!

Co mogę rzec na koniec… artykuł jest o mojej pierwszej płycie nagranej w studio, o tym, że spełniłem swoje marzenie dzięki temu, że hip-hopowa kultura jest w moim sercu od najmłodszych lat. Że kocham chwile, kiedy zanurzam się gdzieś w Reasonable Doubt, czy Bigger and Deffer, myślę o życiu, o przyjaźni, miłości, szkole, przyszłości… wszystkim. Razem z przyjaciółmi jaramy się polskim, zagranicznym, każdym dobrym rapem. Patrzymy jak chłopaki malują na ścianach, tańczą break’a, jeżdżą na desce, freestyle’ują(zresztą ja też kocham wolny styl!). Hip-hop to po prostu moje życie. Gdyby nie hip-hop byłbym pustym tworem społeczeństwa zaprogramowanym do tego, żeby żyć po to, aby umrzeć. A wiem, że tak nie jest, bo mam rap w sercu, tak jak i bliskich. Rap jest dla mnie bardzo ważną wartością i nigdy nie pozwolę, by ktoś go opluł, oczernił, czy próbował zniszczyć. Dlatego, że go kocham, jest częścią mnie, moich przyjaciół, mojej przyjaciółki, która jara się dobrym rapem i razem odkrywamy na rapowej mapie to, czego jeszcze nie znaliśmy. I to jest piękne!
thejuggalo
Początkujący
Początkujący
 
Posty: 4
Dołączył(a): 14 mar 2010, 17:41

Powrót do Polski

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość