
Wytwórnia: Battleaxe
Tracklista:
1. "The Answer" – 2:39
2. "Radio Edit" – 3:16
3. "Newsflash" – 0:21
4. "I Got News" – 4:03
5. "Don't Be Afraid" – 3:59
6. "Better Days" – 3:15
7. "Today" – 3:33
8. "US" – 3:04
9. "Truman Show" – 3:06
10. "Baho Ang Titi Mo" – 1:31
11. "On the Sly" – 3:41
12. "P.O.T.B." – 3:50
13. "Garbage Love Songs & Cheesy Jingles" – 3:35
14. "The Way" – 4:12
15. "Stolen Memories" – 4:20
16. "Any Reason" – 3:04
17. "The Thing About It" – 4:24
18. "The Question (Outro)" – 6:58
~źródło: http://en.wikipedia.org/wiki/Natural_Progression
[center]Recenzja[/center]
Początki bywają trudne, ale tak to zwykle z nimi bywa. Może zacznę od tego, że recenzował będę płytę, która jest mi szczególnie bliska, ponieważ była pierwszą jaką słuchałem po "powrocie" do Hip - Hop`u. Piszę "po powrocie", bo miałem okres w swoim życiu, gdy rap przestał mnie jarać, ale to zupełnie inna bajka. Ten materiał na prawdę rozbudził we mnie na nowo miłość do czarnych brzmień, ale po kolei.
Formacja Sweatshop Union, bo to o nią tu chodzi, powstała w 2000 roku. jej członkowie dobrali się w dość specyficzny sposób - mają bardzo podobne poglądy na życie i świat - moim zdaniem to nic nadzwyczajnego, aczkolwiek w dzisiejszych czasach, rzadko można spotkać na prawdę świadomy Hip - Hop, bo właśnie tym nurtem niewątpliwie podąża Swaetshop Union. Ci ludzie pochodzą z Kanady, a nie z USA, jak mogłoby się wydawać większości laików, która słysząc nawijkę po angielsku jest pewna, że to raperzyny ze Stanów. Może wymienię wszystkich członków grupy, niestety nie znam życiorysu każdego z nich, ale tu chodzi o recenzję płyty, a nie o bigrafię muzyków. No to tak, w skład zespołu wchodzą: Kyprios, Mr. Marmalade, DJ Ron Itchy, Metty the Dert Merchant, Mos Eisley, Dusty Melodica i Conscience. Ksywki są mega - sami przyznajcie. Kto w Polsce nazwałby się Panem Marmoladą albo Sumieniem (Conscience) - to już wyróżnia ich z tłumu.
Przejdźmy zatem do materiału jaki grupa ta wypuściła w 2004 roku - Natural Progression. Ci którzy liznęli troszkę angielskiego wiedzą, że po polsku znaczy to "naturalny postęp". Osobiście nie mam pojęcia do czego ten tytuł może się odnosić, ale jakby tak popatrzeć na zdrowy, chłopski rozum to:
a) "naturalny" albo wręcz przygniatający postęp ludzkości pędzący w nieznanym kierunku,
b) "naturalne" otwarcie głów (w tym przypadku, tylko głów autorów płyty)
c) albo po prostu naturalny postęp w robieniu rapu, w stosunku do poprzednich produkcji zespołu.
Nie będę opiniował każdego kawałka osobno, żeby nie zabierać Wam całej przyjemności ze słuchania tego krążka, dlatego opowiem o kilku wybranych utworach.
Płytę otwiera dość tajemnicze i jednocześnie nietajemnicze intro, zatytułowane "The Answer". I jest to prawie 3 minuty paplaniny różnych głosów o tym jak to jesteśmy kontrolowani przez globalny system i że musimy otworzyć głowy, wszyscy bez wyjątku - policjanci, stare babcie, (a nawet - co dziwi - niemowlęta). Wszystko to w akompaniamencie ciężkich padów i stopy imitującej bicie serca. Całe intro puentuje jedno zdanie nadętego głosu, brzmiące: "Nobody of course it`s listening" (1) - co mówi samo za siebie. Pierwszy kawałek, zaraz po Intrze to "Radio Edit". Jest to standardowy manifest o tym, że Sweatshop Union daje prawdziwy rap, nie uważa przemysłu muzycznego i prze do przodu. Ogólnie utwór podany w mega dobrym opakowaniu muzycznym i lirycznym. Najbardziej ujmują mnie te dwa wersy: "(...) To the beat of a drum, we'll speak to the young / And teach, never preach of false freedom (...)" (2) - chyba nie muszę ich tłumaczyć. Kolejny utwór warty szczególnej uwagi, choć może standardowy jak na dzisiejsze realia, to "Don`t be afraid". Jest to kolejny numer z serii protestsong. Chłopaki z Unii nawijają w nim o polityce krawatów, wszechobecnej manipulacji, ale rzucają także na bit ochłapy Nadziei na lepsze jutro słowami refrenu: "(...) don’t be afrai / it’s all make believe any way / ya we can leave any day / keep the faith / despite what you hear people say (...)" (3). No to lecimy dalej. Kolejny kawałek, który pokrótce, naprędce streszczę to Stolen memories. Sam tytuł daje wiele do zrozumienia. Porusza on oklepany jak tyłek prostytutki temat - o słodkich wspomnieniach. Chłopaki dają tu o przyjaźni, pierwszych zajawkach z rapem itp. itd. Nic szczególnego, ale miło się słucha, bo bit kojący, a w połączeniu z wokalami Słitszopunionistów utwór tworzy na prawdę przemiły klimat. A skoro już jesteśmy przy ckliwych tematach w rapie, to kolejnym ciekawym numerem jest "The Thing About It". I tu także nic szczególnego ze strony lirycznej i tematycznej, bo to kawałek o myśleniu na przyszłość i ogarnianiu życia na bieżąco, plus kilka przestróg życiowych. Płytę zamyka 7 minutowy "The Question" - co jest swoista klamrą dla całego materiału - płyta jak wiersz. Utwór skłąda sie z części instrumentalnej i woklano-instrumentalnej, która tak na prawdę nie wiele wnosi na koniec, nie wsłuchiwałem się w tekst, bo kozacki bit pod nawijką mieli, a po za tym za szybko dawali, żebym zrozumiał, hehe.
W każdym razie, płyta jak najbardziej udana. Moim zdaniem jedyny materiał, który zachowuje pełną równowagę między treścią a formą - jak na produkt zza oceanu. Dopasowane, przyjemne bity oraz truskulowy charakter materiału sprawią, że powrócicie do niego nie raz, nie dwa, lecz... wiele razy. Ze swojej strony muszę dodać, że to jedna z niewielu płyt zza Atlantyku, która przypadła mi do gustu. Przyznam się, że w 2004 roku kupiłem ją w ciemno w Empiku, ale nie zawiodłem się. Mam oryginalne CD i każdemu polecam dokonać zakupu tego krążka. Pomimo tego, że wszystko machnięte na starych patentach, to i tak bardzo dobrze sie tego słucha. A jeśli ktoś niechętnie kupuje płyty, to w takim razie zalecam również pobranie jej z Sieci i przekonanie się na własne uszy, że warto mieć ten album na swojej półce.
Cytaty:
(1) utwór "The Asnwer"
(2) http://www.tekstowo.pl/piosenka,sweatsh ... _edit.html
(3) http://www.tekstowo.pl/piosenka,sweatsh ... fraid.html
Eldoes a.k.a Luxus
Autor postu otrzymał propsa

