
01. Tim Dog & Da Kopz - Intro 02:26
02. JoJo Pellegrino - Shut Up! 03:36
03. Grafh & P-Dap - Stack Paper 03:42
04. Masta Ace - What Is It? 04:31
05. AG & Party Arty - Norwegian Fever 02:49
06. The Loudmouf Choir - WOW 03:30
07. Son of Light & A-Lee - Beats Me 04:01
08. JoJo Pellegrino - Yup Yup 03:46
09. Craig G - Talk Cheap 02:55
10. Agallah & Opaque - You Got What I Need 04:28
11. Large Professor & Neek the Exotic - Overseas With Officials 02:54
12. Bestruck & Nature - Get Little 03:59
13. Sean Price - One Of The Best 04:01
14. Son, Pops & The Loudmouf Choir - Son & Pops 03:25
15. Sean Price, Starang Wondah, Agallah, Labba & Big 04:22
Twan - Above Da Law
16. Feat. Nice N Smooth - What's Your Name? 03:06
Tommy Tee.... pierwsze skojarzenie ? Norwegia, Skandynawia... drugie? żywa legenda. Tommy Tee jako jeden z pierwszych był aktywnie zaangażowany w rozwój hip hopu w Skandynawii, a w szczególności w Norwegii. Zawsze jak myślę sobie o Tommym Tee, ciągle nasuwa mi sie myśl, ze jest to idealista hip hopu... zajmował się breakdance'm i graffiti od początku lat 80, do tego organizował imprezki rapowe etc , a parę lat później zadebiutował jako dj radiowy i wprowadził w Norwegii hh w eter, a następnie prowadził program w telewizyjny o hip hopie... Taki polski Druh Sławek, jesli chodzi o radio, a Amerykański Fab 5 Freddy... jakby tego było mało prowadził jedyny w kraju magazyn ściśle poświęcony jednego z czterech filarów hip hopu, a mianowicie graffiti. Później w latach 90 trafił jako menadżer do jednej z duńskich wytworni muzycznych, a później sam założył własny label... ', debiutem Tommy'ego była składanka producencka Bonds, Beats and Beliefs z 1998 roku... oczywiście nie zabraklo na niej raperów ze Skandynawii, aczkolwiek jak nie trudno się domyśleć główne role grały tam postacie z USA, nie byle kto bo m.in. El Da Sensei , Craig G, Talib Kwieli czy Shabaam Sahdeeq. Kolejna płyta T.P.allstars, która ukazała się zaledwie rok później miała podobny schemat co poprzednia... tyle, ze tym razem mamy doczynienia z A.G., Large Professor'em, M.O.P. czy Pete Rockiem, czyli znów pierwsza liga... Kolejnym etapem u Tommy Tee było poświęcenie sie bardziej swoim korzeniom... mowa tu wydawaniu magazynu o graffiti, choć zdołał jeszcze wydać składankę z rapem ze Skandynawii i kolaboracje ze szwedzkim raperem Kenem Ringiem... to byl rok 2004, a od tego czasu minęły aż 3 lata, aż do momentu The Wait No Studio No Time ( 2007 r.), nakładem jego labelu 'Tee Productions'. Z tego co dostrzegłem przeszła to wydawnictwo dość cicho przez środowisko hip hopowe, a według mnie kolo takiego człowieka obojętnie się nie przechodzi. Świetnych gości na krażku jak zdążył nas już przyzwyczaić tez nie brakuje... Tim Dog, Masta Ace, AG, Large Professor, Craig G czy Sean Price. Specyficzne bity, trzymające solidny poziom i klimat. Ogólnie rzecz biorąc płytka daje radę, ale według mnie nic więcej. Warto znać


