Welcome! Anonymous

[Recenzja] Virtuoso - World War II: Evolution of the Tor...

Moderatorzy: Hax, Kondzik

Regulamin forum
1. W celu usprawnienia pracy na forum, prosimy o podsyłanie linków do nowo założonych tematów o konkretnych albumach na maila hax@4elementy.pl. Płyty będą sukcesywnie dodawanie do katalogu albumów, tak żeby w przyszłości móc łatwo je odnaleźć.
2. Każdy dodawany topic o konkretnej płycie, powinien zawierać okładkę, tracklistę i kilka zdań własnej opinii.

[Recenzja] Virtuoso - World War II: Evolution of the Tor...

Postprzez mpr » 25 Cze 2010, 23:24

Image

Wytwórnia: Raptivism

Tracklista:
1. Dream In 03:31
2. Devilish 04:35
3. War of the Masses feat. Del 03:17
4. Two feat. Rise & Shine 05:32
5. Military Intelligence feat. Akrobatik 05:32
6. Fahrenheit 911 feat. Slaine 07:16
7. A Pound a Day 05:45
8. The Reaper 04:15
9. Animal 03:53
10. Crematorium 04:21
11. On the Run Again feat. Del & Jaz-O 03:37
12. Man of the Hour 07:59
13. Dream Out 04:40
14. Epilogue feat. Torch 01:56


Porównania Polski do Stanów Zjednoczonych najczęściej wielkiego sensu nie mają, jednak mimo to usilnie je produkujemy. Wiadomo, że Maciej Lampe nigdy nie zagra takich akcji jak LeBron James, że żaden polski prezydent nie odważy się wziąć do rąk saksofonu, że Ewa Farna mimo potężnego głosu mogłaby co najwyżej czyścić fortepian Alicii Keys. W kwestiach rapowych nastąpić powinien ciąg dalszy nieuzasadnionych porównań. Brudny rap z ulic Nowego Jorku przewyższa Hemp Gru, technicznie Tech N9ne niszczy polskich amatorów formy, a Virtuoso swoim politycznym zaangażowaniem deklasuje... no właśnie. Nie ma kogo zdeklasować na polskim podwórku, bo u nas za taką tematykę chwytają się jednostki i to tylko w pojedynczych numerach. Płyta poświęcona polityce? Niedoczekanie!

Porównanie polskich problemów politycznych, do tych istniejących w Stanach Zjednoczonych wypada tak samo blado jak zestawienie polskiego rapera, z jego amerykańskim odpowiednikiem. Jednak mimo to, wśród mnogości „trendów” rapowych i, bądź co bądź, wieloletniej egzystencji tej kultury w naszym kraju, dziwić może pustka jaka nadal znajduje się w szufladce z napisem „rap zaangażowany politycznie”. Oczywiście zdarzają się od tego odstępstwa i pojawiają się pojedyncze numery, czy wersy przeznaczone na krytykę polskiego ustroju i ludzi sprawujących władzę, jednak nadal nie doczekaliśmy się płyty dogłębnie penetrującej problemy gryzące polskie społeczeństwo.

“I bite brains like hannibal, brandish two, spiked head crowbars to hammer you“

W Stanach Zjednoczonych sytuacja ma się trochę inaczej. Tradycja „protest songów” sięga narodzin kultury i uwarunkowań społecznych dotykających afroamerykanów. Jednak wraz ze wzrostem świadomości i zakończeniem okresu Zimnej Wojny raperzy coraz śmielej krytykowali administrację amerykańską. Do grupy tych najgłośniej wyrażających sprzeciw bez chwili zawahania zaliczyć musimy Virtuoso. Raper z Bostonu na początku obecnego millenium zafundował nam dwie płyty z serii „World War”. W poniższej recenzji chciałbym się skupić na drugiej części: „Evolution of the Torturer”.

“we're going to war in the name of J.P. Morgan
Gates and Rockerfeller they get shot the hell up
while looters rush, grab the artifacts and rob Iraq of
the culture, from which the vulture stole the Jesus sculpture“


Mamy rok 2004. Prezydentem Stanów Zjednoczonych jest George W. Bush. Trzy lata temu Al Kaida uderza dwoma samolotami w World Trade Center dokonując najbardziej krwawego ataku terrorystycznego w historii świata. USA odpowiada tysiącami wojsk wysłanych do Iraku. Wtedy też w niezależnej wytwórni wychodzi „Ewolucja Kata”, produkcja, która nie należy do tych najbardziej zróżnicowanych i pokazujących szerokie spectrum zainteresowań rapera. Mimo różnorodności muzycznej i często też tematycznej, Virt bezustannie odwołuje się do problemów dotykających chłopaka żyjącego w Stanach Zjednoczonych. Niejednokrotnie nie zgadza się z decyzjami podejmowanymi na najwyższym szczeblu amerykańskiej polityki, i ten swój sprzeciw dosadnie artykułuje w swoich wersach. Raper obdarzony charakterystycznym (co nie znaczy dobrym) głosem często tworzy wrażenie przestraszonego zaistniałą sytuacją, usprawiedliwiając krytykę strachem „o jutro”. Virt tworzy w takim nastroju płytę bardzo ciężką, potężnie refleksyjną i zaangażowaną. Nie znajdziemy na niej przyjemnych kawałków o bogactwie, kulturze, pieniądzach. Jednak przyrównując twórczość Virtuosa bliżej mu do równie zaangażowanego politycznie Sabaca Red, niż do brutalnego Necro, choć ich płyty też do lekkich i przyjemnych nie należą.

„by who's poll is George Bush popular?
that's not my leader cheater never would have fought for ya'
you just the lesser of two evils
who both want the first holocaust since Hitler called jews evil
why do people need biological weapons
they must wanna get in final conflict armmagedon”


Virt nawet poświęcając w numerze „Devilish” zwrotkę swojemu ojcu, zaznacza istnienie takich problemów jak AIDS, czy bezrobocie. Zostawiając polityczne i społeczne tematy na boku nadal się do nich odwołuje. W bardzo ostrych słowach krytykuje politykę ówczesnego prezydenta, Georga W. Busha, widząc w jednym ze swoich snów jak z przywódcami terrorystycznymi negocjuje ceny ropy. Virt nie popiera wszelkich działań wojennych prowadzonych na szeroką skalę przez amerykańską armię, oraz krytykuje wpływ na politykę instytucji politycznych i krezusów biznesu zza oceanu. Wszystko to robi posługując się najpopularniejszymi wśród krytyków administracji Busha argumentami, jednak ubiera je w bardzo ciekawe punche.

“I climb, through the mountains I hear a sound in a cave and
I think I found 'em I walk in and cock my pound and I stop
I'm shocked astounded at what I see
W.B., Mr. American me, chilling with the terrorist three
discussing oil prices“


Gościnnie na płycie pojawia się między innymi znajomy ze wspólnej trasy koncertowej, Del the Funky Homosapien (Hieroglyphics), jedna z ikon Bostonu, Akrobatik, czy członek ekipy z Beantown, Special Team'z oraz La Coka Nostra - Slaine. Najciekawszym zabiegiem było jednak oddanie ostatniego numeru, „Epilogue” niemieckiemu raperowi Torchowi. To pośrednio zaowocowało wzrostem popularności Virtuosa w Europie, czego finałem było między innymi pojawienie się na projekcie niemieckich producentów, Snowgoons (płyta „German Lugers”).

Muzycznie na płycie pojawia się między innymi francuski producent Phrequincy znany ze współpracy z Boobą, czy stary znajomy Jaya Z, a później jego wróg, Jaz-O znany jako Big Jazz. Poza nimi płytę współtworzyli Memo, Zach Johnson, Beyonder, Que i Insight. Klimat muzyczny wyżej wymienionym w większości przypadków udało dopasować się do atmosfery stworzonej przez rapera. Mocne beaty takie jak w numerach „Devilish”, czy „Animal” przeplatają się z dużą gamą podkładów opartych na smyczkach („Fahrenheit 9/11”, „A Pound A Day”, „The Reaper”). Podsumowując tenże wątek warstwa muzyczna do najsilniejszych na albumie nie należy, ale na pewno nie jest czynnikiem zdecydowanie obniżającym wartość płyty.

Podsumowując, Virt stworzył płytę bardzo wartościową lirycznie. Warto spokojnie usiąść przed głośnikami i zagłębiając się w uargumentowaną krytykę polityki Busha zastanowić się nad problemami jakie dosięgają nas w dniu codziennym. Niewielkie niedociągnięcia stylu i muzyki w pełni rekompensuje nas bitewne nastawienie rapera i udane wersy latające w tą i na zad przez Biały Dom. Aż czekać gdy któryś z polskich raperów stworzy tak upolityczniony i negatywnie nastawiony do władzy projekt.

Autor postu otrzymał propsa
"gdy są osobno więc piąty dołączam do czterech, ten który pozostałe spaja jak cement, rozwijaj go - bo to właśnie jest Twój element"

Knowledge!
Awatar użytkownika
mpr
Początkujący
Początkujący
 
Posty: 41
Rejestracja: 09 Lut 2010, 14:02
Miejscowość: Poznań
Propsy: 1

Wróć do Zagraniczny

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość